Tyskie z Wisłą

February 23rd, 2009

„Tyskie”, należące do Kompanii Piwowarskiej SA, zostało sponsorem głównym drużyny Wisły Kraków. Reklamy piwa na koszulkach zawodników pojawią się po raz pierwszy podczas wtorkowego meczu Wisły z Panathinaikosem Ateny, rozgrywanego w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów – poinformował rzecznik prasowy Wisły Kraków Jerzy Jurczyński.

Oprócz koszulek, reklamy Tyskiego znajdą się na bandach wokół stadionu oraz na biletach. Poprzednio sponsorem Wisły Kraków była Era.

Autor artykułu:

Udany start częstochowskich kolarzy w Tour de China

February 23rd, 2009

Kolarze Pagedu MBK Scout Częstochowa uczestniczyli w etapowym wyścigu Tour de China rozgrywanym w okolicach Szanghaju. Read the rest of this entry »

Regulus ; ponownie najlepszy

February 23rd, 2009

Tadeusz Duda, instruktor modelarstwa z Bielska-Białej trzy lata sklejał kartonowy model statku „Regulus”, za który dostał złoty medal na zakończonych właśnie mistrzostwach Europy w rumuńskiej Constancy.

Model wygrał w klasie C7A. Trawler przetwórnia „Regulus” jest złożony w skali 1:100. Model ma blisko metr długości. Bielszczanin zatroszczył się o najmniejsze szczegóły. W kajucie kapitana zmieścił… kalendarz z dziewczynami. Read the rest of this entry »

Śląska Inspekcja Handlowa podejrzewa, że w wielu lokalach zamiast wódki serwuje się… rozcieńczalnik do farb

July 23rd, 2002

Zamówisz setkę wódki, dostaniesz w kieliszku rozcieńczalnik. Wczoraj Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Katowicach ostrzegł, że takie sytuacje mogą mieć miejsce w lokalach gastronomicznych. Specyfik RFG-2 do lakierów spirytusowych po odpowiednim rozcieńczeniu ma smak, zapach i barwę charakterystyczną dla wódki. I nie jest szkodliwy dla zdrowia.

Zakończone wczoraj żmudne śledztwo Inspekcji rozpoczęło się w maju od znalezienia pod ladą oraz w toalecie jednego ze śląskich barów pięciu butelek rozcieńczalnika. Po co w barze rozcieńczalnik, skoro wykorzystywany powinien on być tylko do renowacji starych mebli i czyszczenia skrzypiec? To pytanie zadali sobie inspektorzy i postanowili trafić do producenta tego środka.

- Porównanie wielkości produkcji specyfiku oraz poziomu jego sprzedaży z rzeczywistym zapotrzebowaniem ze strony przemysłu meblarskiego dało nam podstawę do przypuszczenia, że po odpowiednim rozcieńczeniu mógł być on sprzedawany jako alkohol. Podkreślam, że u producenta nie wykryliśmy żadnych nieprawidłowości – mówi Adam Zawiszowski, rzecznik Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.

Ustalono, że rozcieńczalnik sprzedawany był firmom, które zajmowały się wyłącznie pośrednictwem i dalszą odsprzedażą towaru (np. firma handlowo-finansowa). To oczywiście działanie legalne – każdy może produkować i sprzedawać z jednej strony, a kupować z drugiej, ile chce i to co chce. Przestępstwem jest rozpuszczanie środka i produkcja z niego napojów alkoholowych.

Gdyby przyjąć, że RFG-2 rozlewa się w barach i restauracjach jako wódkę i przeanalizować wysokość jego sprzedaży, okaże się, że z oszustwa przy barze robi się wielka afera gospodarcza. Na takim procederze państwo mogło stracić z tytułu niezapłaconego podatku VAT i akcyzy około 66,6 mln złotych.

- Skierowaliśmy pismo w tej sprawie do ministrów finansów i gospodarki – mówi Adam Zawiszowski. – Powinien przyjrzeć się sprawie, by państwo nie traciło tak wielkich sum.

W branży obrotu alkoholami wiadomość o takim procederze nie robi żadnego wrażenia. Właściciel jednej z sosnowieckich hurtowni nie ma wątpliwości, że bary zarabiają na sprzedaży podejrzanego alkoholu.
- Rozlewają podrabianą czystą wódkę – mówi hurtownik. – Kolorowej raczej się nie fałszuje. Choć to trefny alkohol, marże i tak są bardzo wysokie. Niedawno słyszałem nawet, że alkohol można zrobić z podpałki do grilla. To oczywiście trucie ludzi i za to trzeba karać.

Picie rozcieńczalnika do politury nie dziwi nikogo na Zaolziu: – Popularne u nas powiedzenie ,Pijmy szybciej, bo się ściemnia” tak naprawdę powstało właśnie przy okazji raczenia się takimi trunkami i odnosi się do możliwych po ich wypiciu kłopotów ze wzrokiem – przekonywali nas wczoraj ludzie z branży.

Choć śląska inspekcja handlowa pracowała nad sprawą wraz z katowickimi policjantami, wszystkie dokumenty na ten temat zostały przekazane lubelskiemu oddziałowi Centralnego Biura Śledczego. Tam śląski trop rozpatruje się jako wątek wielkiej afery dotyczącej nielegalnego handlu alkoholem wytwarzanym z rozcieńczalnika do farb. W Lublinie jednak nikt nie chciał ujawniać szczegółów śledztwa.

ROZPUSZCZALNIK RFG-2
Środek do lakierów spirytusowych profesjonalnego stosowania w przemyśle meblarskim. Lakiery spirytusowe natomiast – czyli spirytusowe roztwory żywic naturalnych lub syntetycznych – są wykorzystywane jako politury. W skład RFG-2 wchodzą: spirytus rektyfikowany 96?procentowy, metanol i formalina.

Autor artykułu: MAREK TWARÓG

Miejscy urzędnicy muszą cenzurować internet

July 23rd, 2002

Zmieniły się reguły zamieszczania ogłoszeń na stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Jaworznie. Jeszcze do niedawna wszystkie anonse, bezpośrednio po wpisaniu, automatycznie ukazywały się na tablicy ogłoszeń. Dopiero wówczas pracownicy urzędu weryfikowali ich treść. Jednak kiedy na stronie swoje usługi reklamować zaczęły panie lekkich obyczajów, administratorzy wprowadzili nowe zasady.

- Staramy się cały czas unowocześniać stronę. Mniej więcej rok temu wprowadziliśmy tablicę ogłoszeń. Ludzie mogą tam bezpłatnie umieszczać różne informacje. Najczęściej są to treści typu ,kupię-sprzedam”. Sporo jest również serdeczności i życzeń – mówi Waldemar Łętowski, naczelnik Biura Administracji i Informatyki. – Wszystko działało bez zarzutu do momentu zajścia z prostytutkami. Niedwuznaczne propozycje opatrzone numerami telefonów pojawiły się w niedzielę wieczorem. Usunęliśmy je dopiero w poniedziałek po przyjściu do pracy. Przez kilkanaście godzin były niestety dostępne dla szperających w sieci.

Po “niemoralnej” wpadce urzędnicy zamierzali zlikwidować możliwość nadawania anonsów. Tablicę od zamknięcia uratowało duże zainteresowanie, którym cieszy się wśród jaworznian. Teraz jednak wszystkie ogłoszenia trafiają najpierw do administratora i dopiero po sprawdzeniu wędrują na stronę.

- Ustaliliśmy również, skąd przesłano oferty pań na telefon. Okazało się, że pochodzą z jednego miejsca i zostały nadane niemal w tym samym momencie. Chcemy, aby autor poniósł konsekwencje i myślimy o skierowaniu sprawy na drogę sądową – dodaje Waldemar Łętowski.

Prowadzący miejską stroną internetową w Katowicach również przyznają, że nie każdy internauta respektuje regulamin.

- Zaczynaliśmy jakieś osiem lat temu, podobnie jak Jaworzno. Wpisy od razu trafiały do sieci. Niestety pewnego dnia w księdze gości znaleźliśmy notkę pełną wulgaryzmów. Od tej pory zanim upowszechnimy czyjąś opinię pod własnym adresem, najpierw go czytamy. Średnio jedna na sto wiadomości nie nadaje się do opublikowania. Zdarzają się też wizyty hakerów. Dlatego też serwer ze stroną nie ma połączenia z pozostałymi należącymi do Urzędu. To najlepszy sposób ochrony danych, jakimi dysponujemy – podkreśla Waldemar Bojarun, rzecznik UM w Katowicach.

Problemów z internautami nie mają natomiast prowadzący stronę Mysłowic. Odwiedzający nie mają bowiem możliwości zamieszczania na niej swoich wypowiedzi.

- Zastanawiamy się nad poszerzeniem strony o księgę gości. Mimo różnych problemów, związanych z jej funkcjonowaniem, ma wiele zalet. Mieszkańcy mogą kierować do urzędu pytania czy wymieniać między sobą opinie – wyjaśnia Damian Stadler, kierownik Zespołu Promocji i Strategii w mysłowickim UM.

Strona UM Jaworzno

Autor artykułu: (mru)

Etap selekcji

July 23rd, 2002

Piłkarze MKS rozegrali drugi sparing. Na własnym boisku przegrali z beniaminkiem ligi okręgowej, Orłem Mokre.
W siemianowickim zespole znów grało aż 22 zawodników, dlatego szkoleniowiec MKS Jan Komander w obu cześciach spotkania wystawił dwie “jedenastki”.

- Był to ostatni sparing, który rozegraliśmy tak szerokim składem - zapowiada trener Komander. - Czas na pierwszy etap selekcji, który wyodrębni pierwszy skład i zespół rezerw. Przecież w treningach uczestniczy przeszło trzydziestu graczy - zaznacza.

W sobotnim meczu gospodarze strzelili tylko jedną bramkę - po akcji lewą stroną boiska i dośrodkowaniu Pękali do siatki trafił Odyga. Było wówczas 1:1, ale dwa kolejne gole zdobyli przyjezdni. Siemianowiczanie mieli okazje do zmiany wyniku, grali jednak nieskutecznie.

- W składzie grało wielu młodych, niedoświadczonych zawodników - wyjaśniał przyczyny słabej skuteczności szkoleniowiec siemianowickiej drużyny. - W najbliższych grach kontrolnych zacznę ustawiać piłkarzy na konkretnych pozycjach i kadra pierwszego zespołu ograniczona zostanie do około dwudziestu zawodników - dodał.

Już w środę MKS rozegra kolejny sparing, tym razem z Wawelem Wirek.

MKS SIEMIANOWICE ŚL. - ORZEŁ MOKRE MIKOŁÓW 1:3 (0:1); bramka dla MKS: Odyga (55.). MKS, I połowa: Goczoł - Bartoszek, Zając (30. Rusz), Nos, Krzysiek, Tomecki, Breguła, Grądzki, Joniec, Rokosz, M. Białas. MKS, II połowa: Goczoł - Sowada, Kuczek, W. Białas, Kurzeja, Żyła, Wanot, Pękala, Cichy, Odyga, Hanak.

Autor artykułu: (lis)

Bezpieczna dzielnica

July 22nd, 2002

Boguszowice to górnicza dzielnica Rybnika, która słynie z częstych rozbojów, kradzieży i włamań. Jest tam jednak grupa osób, która chce zmienić tę sytuację. Od września w Boguszowicach będzie prowadzony program, który ma poprawić bezpieczeństwo ludzi żyjących w przykopalnianych osiedlach. Powstające właśnie stowarzyszenie “Aktywna dzielnica” otrzymało na ten cel grant finansowy z Akademii Filantropii w Warszawie.

- Pomysł, żeby zrobić coś dla poprawy bezpieczeństwa, zrodził się wśród rodziców dzieci miejscowych szkół. Kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy wśród uczniów ankietę. Na pytanie “Czy czujesz się bezpiecznie w Boguszowicach?” wszyscy odpowiedzieli, że nie. Poszliśmy więc do komisariatu policji w Boguszowicach i powiedzieliśmy, że trzeba zacząć działać – opowiada Ewa Sowa, jedna z inicjatorek programu.

Grupa inicjatywna trafiła do Moniki Mury, która realizowała w Rybniku projekt pomocowy “Wspólnota”. Dowiedzieli się od niej, że na program poprawy bezpieczeństwa można otrzymać pieniądze ze wspomnianej Akademii Filantropii.

- Jeszcze pod szyldem UKS 18, który działa przy miejscowej szkole podstawowej, napisaliśmy program “Bezpieczny sąsiad, dobra dzielnica”. Wzorowaliśmy się na projekcie, który realizowany był w Wałczu – objaśnia społeczniczka.
Spośród 500 zgłoszonych pomysłów do Akademii Filantropii akceptacji doczekało się tylko 12. Wśród programów, które mają poprawić bezpieczeństwo, dotację otrzymał jedynie projekt boguszowicki. Akcja będzie trwała od września 2002 do lutego 2003. Jej realizacją zajmie się stowarzyszenie “Aktywna dzielnica”. Organizacja będzie współdziałała z boguszowickim Domem Kultury, policją, parafią pw. św. Barbary oraz innymi instytucjami. Program rozpoczną blokowe biesiady.

- Najpierw chcemy wyciągnąć ludzi z domów, by spotkali się, poznali i porozmawiali. Podczas biesiad będziemy informowali o tym, że chcemy, aby było bezpieczniej – tłumaczy Ewa Sowa.

Kolejnym krokiem będą prelekcje dla mieszkańców. Ich uczestnicy dowiedzą się, jak zabezpieczyć swój dom przed włamaniem. Panie poznają podstawy samoobrony. Program przewiduje również tworzenie grup sąsiedzkiej pomocy. Ludzie, którzy mieszkają w jednym bloku, często bowiem nic o sobie nie wiedzą. Działacze chcą, aby zaczęli wspólnie dbać o swoje bezpieczeństwo. Żeby zwracali uwagę na swoje mieszkania, samochody czy dzieci.

Po zakończeniu realizacji programu stowarzyszenie “Aktywna Dzielnica” będzie występowało o środki na kolejne programy. – Zamierzamy też walczyć z bezrobociem – zapowiada pani Ewa.

Autor artykułu: MARCIN KASPRZYK

Był fest “Jadwigfest”

July 22nd, 2002

Dla wielu gości zabrakło miejsc w ogromnym namiocie rozstawionym na sportowym boisku tuż obok kościoła św. Jadwigi w Ziemięcicach. Na szczęście pogoda dopisała i mogli jeść przy stołach ustawionych “pod chmurką”. Mieszkanki trzech wsi należących do parafii, Ziemięcic, Przezchlebia i Świętoszowic, przygotowały na obiad tradycyjne dania – kluski, rolady i modrą kapustę.

Na deser podano oczywiście kołacze. Ksiądz Józef German, proboszcz parafii św. Jadwigi i jeden z organizatorów festynu, zauważył, że w tym roku dużo więcej ludzi uczestniczyło w obiedzie, niż w zeszłych latach.
Wspólny obiad jest jednym z wielu obowiązkowych punktów trwającego trzy dni festynu. Innym jest korowód najoryginalniejszych pojazdów, objeżdżający całą parafię, co trwa ponad dwie godziny. W piątek uczestniczyło w nim ponad dwadzieścia ustrojonych balonikami, wstążkami i brzozowymi gałązkami najróżniejszych bryczek, traktorów i przedwojennych trójkołowców… Nie zabrakło też rowerów i skuterów. Nieliczni parafianie, którzy nie znaleźli się na jednej z przyczep, wylegli przed domy.

Brawa przede wszystkim dostali górnicy w galowych mundurach z Ziemięcic, panie z kabareciku “Any z Przezchlebia” przebrane za
pszczoły i mieszkańcy Świętoszowic, który na tę okazję specjalnie urządzili “Wesele w Einhofie” (dawna nazwa wsi). Wyszukanie strojów dla młodej pary, rodziców, druhen i świadków zabrało im prawie tydzień.

- Najtrudniej było znaleźć cylindry. Ale kilka poniemieckich jeszcze było w domach – opowiadała Kornelia Pieleń, jedna z pomysłodawczyń “Wesela”.

Do różowej sukni z koronki wybrała wiśniowy lakier do paznokci, szklane korale i kapelusz ze sztucznymi różami. Przez trzy dni festynu na boisku można było kupić m.in. przepyszne kołacze, placki ziemniaczane, golonkę, żurek nalewany do wydrążonego bochenka chleba… Dochód ze sprzedaży zostanie, jak co roku, przekazany na remont kościoła, który w tym roku skończył już 75 lat. – Trzeba dokończyć remont dachu – tłumaczył ks. proboszcz German.

“Jadwigafest” rada parafialna i rady sołeckie zorganizowały już po raz czwarty.

Autor artykułu: MONIKA PACUKIEWICZ

“Marcinelle” już dziś

July 22nd, 2002

Maria Grazia Cucinotta, Claudio Amendola, Olaf Lubaszenko, Zbigniew Zamachowski, Mateusz Damięcki to tylko niektóre z gwiazd, które dzisiaj pojawią się w kopalni “Powstańców Śląskich” w Bytomiu. Poniedziałek jest drugim dniem zdjęć do włoskiego filmu “Marcinelle” w reżyserii Andrea i Antonio Frazzi.

Włoscy i polscy filmowcy pozostaną w Bytomiu do 13 sierpnia. Film opowiada o tragicznym wypadku, do którego doszło w 1956 roku na jednej z belgijskich kopalń. Ogień zabił wtedy ponad 200 górników, pochodzących z Włoch, Turcji i Polski.

Autor artykułu: (MK)

Kłopotliwy spadek

July 19th, 2002

Mieszkańcy bloku nr 11 w osiedlu Pod Grapą tracą cierpliwość. Od pięciu lat starają się, aby ktoś z urzędników zareagował na ich apele i prośby. Do grudnia 1995 roku blok nr 11 był własnością Żywieckiej Fabryki Śrub, potem aktem notarialnym przekazano go gminie Żywiec. Większość lokatorów skorzystało w 1995 roku z możliwości wykupu mieszkań na własność, w chwili obecnej miasto ma około 34 proc. udziałów w tej nieruchomości. Przez niespełna 30 lat w budynku funkcjonowała kotłownia lokalna, wytwarzająca ciepło dla czterech obiektów należących do Śrubeny i jednego będącego własnością Spółdzielni Mieszkaniowej. W czasie swego funkcjonowania ogrzewała 246 mieszkań w osiedlu i 18 mieszkań w bloku 11. Z chwilą uruchomienia nitki sieci ciepłowniczej do Śrubiarni została zlikwidowana.

- Można sobie wyobrazić, jakie spustoszenie dokonywało się w czasie użytkowania ciepłowni, wkomponowanej w piwnicę budynku – żali się Stanisław Maultz, mieszkaniec boku. – Ile w ciągu tych lat wyzionęła dwutlenku węgla i siarczków, które z upływem lat systematycznie zżerały strukturę budynku i dach. Wystarczy porównać stan budynku z sąsiednimi blokami. Kotłownia zrobiła swoje, a o bloku z chwilą jej likwidacji zapomniano.

Czy zapomniano też o lokatorach budynku? Od 1997 roku starają się, aby coś zrobiono w ich sprawie. Połatany dach, sypiąca się elewacja, stare grożące oberwaniem zewnętrzne gzymsy. W czasie powodzi w 1997 roku lokatorzy sami czyścili zalane piwnice i udrażniali studzienki, ale ulewne deszcze wspomogły degradację budynku. Studzienki w czasie przekopywania linii telefonicznej zakopano.

- Bez przerwy słyszymy, że nie ma pieniędzy na remonty. W większej części lokatorzy bloku to emeryci, którzy już i tak poświęcili sporo czasu przy naprawianiu szkód – dodał Maultz.

W Urzędzie Miasta sprawa jakby utknęła. W odpowiedziach na pisma lokatorów władze stwierdzają, że trudno od miasta żądać remontu elewacji, skoro gmina nie miała żadnego wpływu na działania wcześniejszego właściciela, również na budowę kotłowni. – Miejskiego budżetu nikt nie naciągnie. Myślę, że w miarę możliwości finansowych będziemy jakoś partycypowali w kosztach remontu. Nie my wymyślaliśmy kotłownię. Wiem, że nie jest tam najlepiej, ale tak jest również w innych komunalnych budynkach przejętych po zakładach – poinformował Jerzy Kliś, wiceburmistrz miasta.

- Tym tematem zajmiemy się na pewno w przyszłym roku. Jest tam parę nerwowych osób, ale podnoszenie krzyku przy takiej sytuacji miejskich finansów zaczyna drażnić. Nie zostawię przecież ewidentnych awarii, by ratować coś, co jeszcze wytrzyma. Są wśród protestujących mieszkańcy, którzy byli poważnymi urzędnikami w Śrubiarni. Jakoś wtedy nie upominali się, żeby budynek utrzymywać porządnie.

- To jest blok, w którym nie mieszka żaden prominent ani wysokiej rangi urzędnik i dlatego nikt na niego nie zwraca uwagi – powiedział radnym na sesji Maultz. – Żyję w tym mieście i widzę, co robi się w niektórych miejscach Żywca za pieniądze podatników.

Autor artykułu: MARIANNA LACH